JADOWITE UKĄSZENIA



           Podczas wypraw survivalowych, (choć nie tylko) jesteśmy narażeni na ukąszenia różnych jadowitych zwierząt. W Polsce należą do nich żmija zygzakowata, pszczoła, osa i szerszeń (chociaż dla entomologów szerszeń to też osa) oraz mrówki. Dla zdrowych osób dorosłych groźne mogą być jedynie ukąszenia żmij oraz użądlenia szerszeni. Użądlenia wielokrotne pszczół, os zawsze są niebezpieczne i wymagają szybkiej pomocy lekarskiej.

           W przebiegu zalecanych działań po ukąszeniu (użądleniu), obecnie medycyna stawia na pierwszym miejscu walkę ze strachem, bo przerażenie i panika zabija ofiarę skuteczniej niż jad. Dlatego też zaleca się od lat osiemdziesiątych uderzenie prądem elektrycznym o wysokim napięciu i niskim natężeniu (jeszcze jedno pożyteczne zastosowanie obronnego paralizatora) bezpośrednio po ukąszeniu węża lub użądleniu owada w pobliżu rany. Zabieg ten zmienia potencjał elektryczny trucizny w tkankach oraz działa antywstrząsowo - odwraca uwagę poszkodowanego od właściwego urazu. Moim zdaniem należy też wmawiać poszkodowanemu, że gad był niewielki, niegroźny albo i w ogóle nie jadowity. Nawiasem mówiąc żyje w Polsce wąż który potrafi ugryźć, ale nie jest jadowity - to gniewosz plamisty.

          Następnie należy zmniejszyć krążenie krwi i limfy w pobliżu miejsca ukąszenia, najlepiej poprzez założenie opatrunku uciskowego na całą kończynę powyżej miejsca ukąszenia. Dodatkowo kończyna ma być unieruchomiona i usztywniona. Taki opatrunek ma umożliwiać krążenie krwi ale blokować układ limfatyczny aby opóźnić rozprzestrzenianie się jadu. Jeśli nie dysponujemy takim opatrunkiem, powinniśmy założyć powyżej miejsca ukąszenia (użądlenia) opaskę uciskową wgłębiającą skórę na ok. 1 cm, ale nie blokującą przepływu krwi - BARDZO WAŻNE! Dodatkowo zaleca się oziębianie kończyny.

           Kolejnym działaniem jest próba odessania jadu (wraz z krwią) z rany. Ostrym nożem (najlepiej sterylnym - np. zapasowe ostrze skalpela) nacina się ranę w kształcie litery "X" na głębokość 3 do 5 mm na każdym śladzie zęba jadowego. Długość ramion nacięcia - ok. 1 cm. Za pomocą ssawki wykonanej z jednorazowej strzykawki 20 ml z odciętym czołem odsysamy krew z jadem z ran. Czynność ta wykonywana przez ok. 15 min może usunąć 30 do 50% jadu. Odsysania jadu ustami jako potencjalnie bardzo niebezpiecznego zabiegu (nigdy nie możemy być pewni, czy nie mamy jakiejś ranki w ustach) próbować nie należy!

           Teraz wstrzykujemy surowicę przeciwjadową - 5 do 6 mg podzielonych na małe dawki wokół ran, a resztę powoli w ramię (przy ugryzieniu w rękę) lub pośladek (przy ugryzieniu w nogę). Następnie podajemy płyny, mocną kawę, herbatę, środki przeciwbólowe i przeciwwstrząsowe.

           Szerszenie i ich mniejsze krewniaczki osy po ukłuciu wyciągają ostrze żądła z rany. Pszczoły mają na swych żądłach zadziory, które uniemożliwiają ich wyciągnięcie z elastycznej skóry ssaków. Dlatego też pszczoła po użądleniu człowieka szarpiąc się wyrywa ze swojego ciała żądło wraz z gruczołem jadowym. Gruczoł ten stanowi rodzaj woreczka otoczonego mięśniami. Po wyrwaniu z ciała pszczoły mięśnie te w dalszym ciągu działają, i pulsująco wstrzykują jad. Pozostawienie żądła powoduje, że ilość wstrzykniętego jadu po upływie kilkunastu minut zwiększa się niemal dwukrotnie. Dlatego czas usunięcia żądła jest bardzo istotny - czym szybciej tym lepiej. Jednak żądło powinno być usunięte delikatnie, aby poprzez naciśnięcie na gruczoł jadowy nie zwiększyć dawki jadu. Można zrobić to sterylną igłą strzykawki ruchem wydłubującym, lub małą pęsetą. Najlepiej jednak użyć przyrządu podciśnieniowego, uzyskanego ze strzykawki jednorazowej 20 ml po odcięciu jej czoła. Po silnym przyłożeniu do skóry odciągamy tłoczek, a podciśnienie bezkontaktowo wyrywa żądło i odsysa jad gromadzący się na skórze w postaci kropli otaczającej miejsce użądlenia. Zbieramy go wtedy za pomocą chusteczki higienicznej, papieru toaletowego. Bolące miejsca smarujemy białym, mlecznym sokiem mniszka (dmuchawca) (Taraxacum), co zmniejszy lub zlikwiduje ból. Takie samo działanie wykazuje sok bylicy piołunu (Artemisia absintium), a zarówno świeże jak i suszone ziele bylicy odstrasza owady. Także świeży liść psianki czarnej (Solanum nigrum) przyłożony na miejsce ukąszenia komara, bąka, pszczoły lub osy zmniejsza ból, przeciwdziała powstaniu opuchlizny. Wrotycz pospolity (Tanacetum vulgare) ma silny zapach odstraszający owady. Kilka zerwanych ulistnionych pędów wrotycza położonych w namiocie, powinno zabezpieczyć nam spokojny nocleg. Liście świeże, pogniecione, przykładamy do swędzących miejsc po ukąszeniach przez owady. Liście (pogniecione) babki zwyczajnej (Plantago major), zmniejszają ból po ukąszeniach owadów, przyspieszają gojenie się pęcherzy, odparzeń i ran (także ropiejących). Podobne działanie wykazują pozostałe gatunki rodzaju babka. Ziele macierzanki (Thymus) już Awicenna radził używać przy użądleniach przez osy i pszczoły. Liście i kwiaty rośliny miażdżymy i przykładamy do bolącego miejsca. Potarcie miejsca użądlenia przekrojoną cebulą, korzeniem pietruszki, cytryną lub liściem pomidora też najczęściej przyniesie ulgę a nawet zlikwiduje ból.

          Uczucie bólu i stan zapalny po ukąszeniu (użądleniu) można też zmniejszyć stosując zabieg elektropunktury aparatem typu "ELAP".

          Należy pamiętać, że jad os ma odczyn zasadowy, dlatego skuteczny będzie okład z octu lub liścia rojnika (Sempervivum tectorum). Jad pszczół i mrówek ma odczyn kwaśny, dlatego najskuteczniejszy w tym wypadku będzie roztwór sody oczyszczonej, który dobrze jest oziębić poprzez dodanie lodu.



Na podstawie:

          Dariusz Dura "Niebezpieczne ukąszenia", Łowiec Polski sierpień 2003.

Wróć do Strony Głównej

Moja strona - dorobek autorski © 2002 Jan P. Cieciński