Encyklopedia multimedialna PWN - Biologia



         Wydawnictwo Naukowe PWN wydało w pierwszych dniach lutego dwutysięcznego roku kolejny (5) numer miesięcznika "Encyklopedia multimedialna PWN - Biologia". Tematyka tego numeru obejmuje nauki przyrodnicze, takie jak botanika, zoologia, paleontologia oraz dziedziny pokrewne. Na jednym krążku CD-ROM zamieszczono 120 tysięcy definicji, 20 tysięcy haseł, 1500 ilustracji, 100 schematów, 4 galerie (psy rasowe, zwierzęta chronione, konie, oraz rośliny, grzyby i porosty chronione), 2 atlasy: anatomiczny i historii naturalnej (paleontologiczny). Możemy posłuchać nagrań - głownie głosów ptaków. Ponieważ w nazwie encyklopedii jest słowo "multimedialna", nie mogło zabraknąć filmów, niestety wyświetlanych w maleńkim okienku.
         Dużym plusem jest brak konieczności instalowania jej na dysku twardym - możemy zmusić komputer do odczytywania wszystkiego z płytki CD-ROM. Jeśli wybierzemy instalację pełną, wówczas zostanie zainstalowany na naszym komputerze także oddzielny program - "Definicje PWN", jest to po prostu komputerowa wersja "Leksykonu PWN". Program ten lokuje się na dysku C (C:\Program files\PWN\Definicje\BIN\Demon.exe), nie dając możliwości użytkownikowi zmienić swojego położenia w trakcie instalacji. Na pasku zadań przybywa żółta ikonka przedstawiająca kaganek. Co ciekawe, program zawiera nieaktywną ikonkę dla "Słownika Języka Polskiego", prawdopodobnie wydawnictwo przewiduje zamieszczenie tego słownika na kolejnych płytkach z tej serii. Zaletą tego programu, jest to, że można z niego korzystać bez płytki w napędzie a wadą, że zajmuje ponad 15 Megabajtów powierzchni twardego dysku.
          Jak i w poprzednich numerach miesięcznika, mamy ilustrowaną instrukcję obsługi oraz plakat - komórka eukariotyczna. I to wszystko tylko za 24 złote i 90 groszy. Minimalne wymagania sprzętowe to Windows 95 lub 98, 32 MB RAM, karta graficzna SVGA 1MB, rozdzielczość ekranu 800x600, 65 tys. kolorów.
         Wydawca zachwala miesięcznik "Encyklopedia multimedialna PWN" w następujący sposób: "Dzięki najnowszym metodom organizacji pracy z hasłami, systemom przeszukiwania danych i różnorodnym typom ilustracji uzyskacie nieporównywalne z tradycyjnymi publikacjami bogactwo szybko dostępnej, rzetelnej informacji".
          Postanowiłem to sprawdzić. Otwieram "galerię roślin, grzybów i porostów chronionych" i co to - błąd w nazwie łacińskiej ciemiężycy zielonej i zaraz następny i następny. Razem naliczyłem 8 błędów w nazwach łacińskich roślin (ciemiężyca zielona; chamedafne północna; goździk piaskowy; kocanki piaskowe; kosodrzewina; rokitnik zwyczajny; śnieżyca wiosenna; zimowit jesienny) oraz dwa w polskich nazwach roślin: przecież nie jest chroniona lulecznica ukraińska, tylko kraińska a pierwiosnka nie omączniowa tylko omączona. Błędem mniej ważnym jest nie stosowanie w encyklopedii najnowszych nazw łacińskich, tylko tych, które obecnie są traktowane jako synonimy. Następnie wpisuję szukany wyraz "rokitnik" i otrzymuję dwa różne teksty:
1. ROKITNIK POSPOLITY, Hippophaërhamnoides, krzew z rodziny rokitnikowatych ...
2. Rokitnik pospolity, rokitnik zwyczajny, Nippopnaë rhamnoides. Krzew z rodziny oliwkowatych... Ma żółtawe kwiaty, które można obserwować od kwietnia do maja.
          I komu tu wierzyć? Napewno nie encyklopedii, bowiem zgodnie z najnowszym stanem wiedzy, rokitnik należy do rodziny oliwnikowatych (Elaeagnaceae). Także obie nazwy łacińskie są podane nieprawidłowo. Ciekawe jest zdanie o kwiatach rokitnika, napisane przez Autora, który chyba w życiu nie widział tego krzewu, bowiem jego malutkie kwiaty najlepiej jest obserwować z pomocą lupy.
          Atlas paleontologiczny - gdy go uruchomimy, to nie wiadomo jak przejść dalej (w instrukcji i pomocy nie znajdziemy nic na ten temat). Okazuje się, że należy kliknąć lewym klawiszem myszy na jednym z rysunków (ale tylko na tym, który po najechaniu na niego kursorem wyświetla żółtą ikonkę z podpisem). Wtedy ukaże się następne okno z możliwością przechodzenia od jednego rysunku z podpisem do następnych.
           I tutaj widzimy niesprawiedliwe traktowanie poszczególnych zwierząt. Np. tyranozaur ma nazwę polską, łacińską, i krótki opis, ale skorpion tylko jedno słowo. Rozumiem, nie każdy lubi skorpiony, ale dlaczego niedźwiedź jaskiniowy czy mastodont nie zasłużył na choćby kilka słów opisu? Przy opisie nosorożca włochatego aż się prosi dodać, że jedyny zachowany w całości okaz znajduje się w Polsce. Na górnej ramce okna atlasu paleontologicznego niekiedy widzimy zaskakujące napisy. Pozwolę sobie zacytować jeden: "Dinozaury: Łodzik". Naprawdę nie wiem co to znaczy.
          Wydawnictwo o tak dużej ilości błędów nie może być źródłem rzetelnej informacji i nie zasługuje na nazwę "Encyklopedia", bowiem zazwyczaj ten termin kojarzy się nam z wysokim poziomem merytorycznym opracowania, jako autorytetu, źródła godnego zaufania.

Encyklopedia multimedialna PWN - Biologia
Wydawnictwo Naukowe PWN S.A., Warszawa 1999

Opublikowana w miesięczniku "AURA - Ochrona środowiska", nr 3/2000r, str. 23



Wróć do Strony Głównej

Moja strona - dorobek autorski © 2002 Jan P. Cieciński